Wstałam o 8 rano, umyłam zęby, spięłam włosy w niedbały kok, ubrałam moje ciuchy do biegania, poszłam do kuchni z której tak smakowicie pachniało
- Cześć kochanie, wyspałaś się? - spytała mnie moja kochana mama
- Cześć mamo, tak - odpowiedziałam z uśmiechem.
- O której masz trening?
- O 13:00, a co? - zapytałam.
- Myślałam, żeby pojechać jeszcze do sklepu pokupować ci ciuchy, jakbyście wygrały turniej piłki nożnej dla dziewczyn.
- Dobra, Dobra mamo najpierw poczekajmy na tą wygraną, a tak po za tym wolałabym jechać z Martą i Pauliną. - zaproponowałam.
- Nie ma sprawy, a tak w ogóle to kiedy macie najbliższy mecz? - chciała wiedzieć.
- Po jutrze, może przyszlibyście z tatą popatrzyć? - spytałam z nadzieją.
- Niestety nie, ponieważ mamy kolacje z ważnymi klientami - powiedziała smutniejąc.
Czuję się trochę zawiedziona, rodzice prawie nigdy nie chodzą na nasze mecze.
- Trudno, jakoś przeżyje, a o której wrócicie z tej kolacji?
- No właśnie, jest jeszcze jedna sprawa ta kolacja jest za miastem i na następny dzień raczej też nas nie będzie. - uświadomiła mnie.
- Szkoda, skoro was nie będzie to mogłyby dziewczyny u mnie spać, bo nie chce być sama w domu. - zaproponowałam.
- Pewnie, że tak. - powiedziała z uśmiechem
- Dziękuję, to ja idę pobiegać i jak wrócę to do nich zadzwonię. - poinformowałam mamę.
- Okej, to papa, bo się raczej dzisiaj już nie zobaczymy. - powiedziała przytulając mnie.
- No raczej nie, bo po treningu idziemy z dziewczynami na pizze. - powiedziałam żegnając się z nią
Gdy zjadłam naleśniki na śniadanie poszłam wziąć telefon, słuchawki i wyszłam pobiegać jak co rano. Gdy wróciłam, umyłam się i przebrałam miałam jeszcze trochę czasu, więc postanowiłam zadzwonić po Marę i Paulinę żeby przyszły do mnie i później razem byśmy poszły na trening.
- Siema Marta, o której po mnie przyjdziecie? - spytałam.
- Cześć Karolina, nie wiem, a mamy podwóz? - dopytywała.
- Moja mama, jedzie do pracy, a taty nie ma w domu, a wasi rodzice też w pracy, nie? - powiedziałam.
- Aha, no niestety, to tak około 12 wyjdę po Paulinę i pójdziemy po ciebie to będziemy o 12:30 najpóźniej na miejscu to sobie pokopiemy i pogadamy przy okazji, ok? - zaproponowała.
- Oki, w sumie lepiej być wcześniej, sobie pokopać i w ogóle, a właśnie pogadać też musimy. - zgodziłam się.
- To zadzwonisz do Pauliny? - spytała.
- A mogłabyś ty, bo ja jeszcze muszę się spakować i pogadać z mamą? - zapytałam.
- No spoko nie ma sprawy to zobaczymy się później, papa - powiedziała.
- To papa, do zobaczenia - pożegnałam się i rozłączyłam.
Poszłam pod prysznic, ubrałam się spięłam włosy, spakowałam moją torbę na trening do, której włożyłam bluzkę z numerem 11, spodenki, korki, ochraniacze, szczotkę do włosów i dwa bidony po czym czekałam na Martę i Paulinę.
-------------------------------------------------------\
Nareszcie, przepraszam,że tak długo, ale praktycznie cały czas poza domem, więc sami rozumiecie, proszę o komentarze i zaglądajcie często :)
No nieźle się zaczyna. Napewno będzie wspaniałe. Świetny rozdział, ale szkoda że tak krótki. Czekam z niecierpliwością na następny. Pozdrawiam ;*
OdpowiedzUsuńPostaram się, dziękuję, wiem, niestety cały czas coś mi przeszkadzało, a chciałam już coś dodać ;*
Usuńopłacało się czekać :) zaczyna się genialnie <3
OdpowiedzUsuńczekam na kolejny i zapraszam do siebie:
http://bvb-ada-story.blogspot.com/-nowy rozdział
Dziękuję, wasze komentarze dodają mi siły by pisać i wiem, że się opłaca i, że ktoś w ogóle to czyta :)
Usuńzapowiada się ciekawie. Czasami lepiej krótki, niż jakieś długie rozwinięcie ;)
OdpowiedzUsuńzapraszam do siebie:
http://football-i-inne-imaginy.blogspot.com/
Dziękuję, też tak uważam :)na pewno wpadnę :)
Usuń